poniedziałek, 17 lipca 2017

#70 "Driven. Namiętność silniejsza niż ból" - K. Bromberg


Tytuł: "Driven. Namiętność silniejsza niż ból"
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 12 listopada 2014r.
Liczba stron: 374
Tytuł oryginału: "Driven (The Driven Trilogy #1)"
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Wydawnictwo: Septem

"Driven. Namiętność silniejsza niż ból", to pierwsza książka tej autorki, którą miała okazję przeczytać. Nasłuchałam się wiele dobrego o jej twórczości i postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście tak dobrze i ciekawie pisze. Bez wątpienia okładka i opis sugerują czytelnikowi, że czeka go ostra i przepełniona namiętnością historia. Ja takich naczytałam się ostatnio dosyć sporo, ale, że lubię ostrą jazdę bez trzymanki, to napaliłam się na coś naprawdę fajnego. Jesteście ciekawi, czy dołączyłam do grona wielbicielek pióra K. Bromberg? Zapraszam do dalszej lektury!

Rylee Thomas, to bez wątpienia pewna siebie, ułożona i lubiąca mieć nad wszystkim kontrolę kobieta, która pragnie jedynie dobra, dla swoich dzieci. Pracuje ona bowiem z dziećmi porzuconymi przez ich rodziców. Niczego tak nie pragnie, jak zapewnić im dom i opiekę, której tak bardzo potrzebują. Razem z fundacją Corporate Cares zbierają potrzebne środki, aby móc wybudować cały kompleks obiektów, w których dzieci będą mogły się wychowywać.

"Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu." 

Niespodziewanie znajduję się ofiarodawca, który jest gotów wyłożyć ponad połowę brakującej sumy. Mało tego, obliguje się także do reklamowania fundacji, a także nakłonienia innych osób do wsparcia. Hojnym ofiarodawcą okazuje się być znany playboy, Colton Donovan. Kobieta miała go okazję bliżej poznać w dosyć niecodziennej sytuacji... Okazuje się, że ciężko jest jej odeprzeć urok tego przystojnego i seksownego mężczyzny. Niestety, dla Coltona liczy się tylko niezobowiązujący seks, a stałe związki go nie interesują, gdyż twierdzi on, że nie potrafi kochać... Czy Rylee uda się roztopić serce Coltona? Tego dowiecie się, sięgając po tę pozycję.

"- Nie potrafię kochać, Rylee - mówi z kamienną twarzą nawiedzonym szeptem, a potem odwraca się do oceanu i wciska dłonie w kieszenie. - Dawno temu nauczyłem się, że to, jak bardzo kogoś pragniesz, potrzebujesz czy kochasz... to nie ma znaczenia. Koniec końców wszyscy i tak cię zostawią. - Podnosi muszlę i rzuca ją. - Poza tym nawet gdy ktoś mówi, że cię kocha, to jego słowa mogą kłamać, a czyny udawać coś, co nie istnieje."

Wspomniałam wcześniej, że ostatnio często sięgam po książki z dużą dawką erotyzmu i namiętności i pewnie to dlatego w niektórych momentach miałam wrażenie, że już tę pozycję kiedyś czytałam. Niestety jest bardzo schematyczna i mało oryginalna - przystojny, tajemniczy i bogaty mężczyzna z przeszłością, któremu wpada w oko piękna, często niewinna i mało doświadczona kobieta. Czytałam podobne historie już dziesiątki razy i mogłoby się wydawać, że powinnam mieć już ich dość. Cóż, nic bardziej mylnego, bo mimo wszystko ta książka mi się podobała. Tego typu powieści mają jedną ogromną zaletę - czyta się ja bardzo przyjemnie i przede wszystkim szybko. Czasami męczymy się daną pozycją kilka dni, czy nawet tygodni, bo ciężko jest się nam w nią wkręcić, a tu na szczęście nie mamy takiego problemu. Pochłania się ją błyskawicznie, przewracając kartkę, za kartką.

"[...] Czasem musisz grać nieczysto, żeby zdobyć to, czego pragniesz."

Spośród ostatnio przeczytanych przeze mnie książek tego typu, ta wyróżnia się tym, że nie jest płytka, ani cukierkowa czy wręcz mdła. Niejednokrotnie przy innych pozycjach doświadczałam dużej dawki słodyczy, przez co często mnie one lekko irytowały, a tu tego nie ma. Tu otrzymujemy historię wręcz gorzką, gdyż zarówno Rylee, jak i Colton doświadczyli w życiu bólu i rozpaczy. W pewnym momencie zaczynają oni odkrywać przed sobą, jak i przed czytelnikami karty o swojej przeszłości, jednak na całą układankę to nie wystarcza. Ta zapewne ułoży się dopiero w kolejnych częściach, których już nie mogę się doczekać.

Oczywiście, nie jest to ambitna pozycja, która wnosi coś do naszego życia, ale przecież nie zawsze musimy czytać takie właśnie książki. W moim mniemaniu w czytaniu chodzi przede wszystkim o różnorodność. Raz potrzebujemy się pośmiać, raz popłakać, a innym razem dostać jakąś cenną lekcję. Ta książka zapewnia nam rozrywkę, ale też sporą dawkę emocji. Więc jeżeli potrzebujecie się oderwać choć na chwilę od tej szarej rzeczywistości i zrelaksować się przy fajnej pozycji, to ta będzie do tego idealna. Warto też wspomnieć, że to pisarski debiut autorki, więc jak na pierwszą wydaną książkę, to wypadła naprawdę dobrze!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Septem za egzemplarz książki!



Moja ocena: 8/10

Czytaliście? A może macie zamiar?
Piszcie w komentarzach! :)




1 komentarz:

  1. Czytałam Driven już jakiś czas temu i niczym mnie nie zachwyciła, niestety schemat goni schemat :) Ale mam już całą serię u siebie więc na pewno kiedyś sięgnę po drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń